Historia i obchody rocznicowe
Wieczór wspomnień (21.05.2025) ||
Słowa Ojca Świętego do mieszkańców Bielska-Białej (22.05.1995) ||
30. rocznica pobytu św. Jana Pawła II w Bielsku-Białej (22.05.2025) ||
Pod pomnikiem na dziedzińcu kurialnym (23.05.2025) ||
List Benedykta XVI na 100-lecie urodzin Jana Pawła II (18.05.2020) ||
"Przed sklepem jubilera" (2020) ||
25. rocznica pobytu św. Jana Pawła II w diecezji bielsko-żywieckiej i Bielsku-Białej (22.05.2020) ||
Obraz z zakrystii kościoła NSPJ w Bielsku-Białej.
Wieczór wspomnień - 21.05.2025
Był rok 1981 – grudzień. Ksiądz z Bystrej organizował pielgrzymkę do Rzymu (50 osób).
Spotkanie z Janem Pawłem II było kilka miesięcy po zamachu na Jego życie. Najpierw mieliśmy okazję być w sobotę w Bazylice gdzie była sprawowana Msza Św. z Papieżem dla pielgrzymki meksykańskiej. Byliśmy już niezwykle szczęśliwi. Przez Bazylikę przeszła procesja z obrazem Matki Bożej z Guadalupe w ich strojach.
Mieszkaliśmy w Domu Pielgrzyma. Rano w niedzielę dowiadujemy się że w Polsce stan wojenny. W związku z tą sytuacją po modlitwie Anioł Pański Jan Paweł II przyjął całą grupę w bibliotece. Podchodził do każdego z nas z błogosławieństwem. Kiedy podszedł do mnie, przedstawiłam się, że jestem z kościoła NSPJ. Usłyszałam: „z tego baraku?” Miałam okazję powiedzieć, że budujemy kościół (chociaż na pewno o tym wiedział) i zapraszamy Go do nowego kościoła. Jakie to były słowa prorocze, bo tak się stało.
Było jeszcze jedno spotkanie. W środę, kiedy w Auli przyjmował wiele grup z całego świata podszedł do naszej grupy. Padło pytanie od nas: „Ojcze Święty, czy wrócimy do Ojczyzny na Święta? (samoloty były odwołane!) Ojciec Święty nam odpowiedział: „Kto tylko z was będzie chciał wrócić, to wróci”. I tak się stało. Tylko jeden samolot odleciał.
Wróciłam pełna nadziei, że może w naszej Ojczyźnie nie będzie tak źle, jeżeli mamy takiego Jana Pawła II.
Dziękuję Panu Bogu, że dane mi było modlić się ZA Jana Pawła II a teraz DO Niego, że prowadził mnie przez całe moje życie. A zdjęcie z Janem Pawłem II mam jako relikwię.
Potem Ks. Proboszcz odczytał jeszcze dwa świadectwa:
W roku 1995 miałam 9 lat i był to rok mojej Pierwszej Komunii Świętej. Tydzień po niej miałam zaszczyt wręczać naszemu Papieżowi kwiaty. Jestem na zdjęciach delegacji dzieci pierwszokomunijnych w samym środku z bukietem kwiatów. [Joanna Mączka ( z domu Micek)]
Nazywam się Paweł Wykręt i pomimo tego, że marny ze mnie pisarz, chciałem po krótce podzielić się "duchowymi uniesieniami" z tamtego czasu. Na zdjęciu poniżej (w załączniku), młody chłopak, uchwycony ze świętą dłonią Papieża na czole to właśnie ja ... Ciężko uwierzyć, że to już 30. lat minęło od Tego momentu... tak, byłem wtedy w klasie 2 szkoły podstawowej ZSSiO nr 56 w Bielsku-Białej.
Świętej Pamięci Siostra Gemma prowadząca katechezę w tej szkole, wytypowała mnie jako szkolnego reprezentanta na wizytę Ojca Świętego w naszej Parafii. Gdy tylko zostało mi to przekazane, wiedziałem od razu, jak ogromny zaszczyt mnie spotka.
Szybko nadszedł ten wyczekiwany przez wszystkich dzień wizyty Jana Pawła II. Dobrze pamiętam jak BARDZO byłem wtedy zestresowany, poddenerwowany ale jeszcze bardziej zaciekawiony, jak to będzie zobaczyć, spotkać, powitać - JEGO - Papieża, tak ukochanego przez Polskę i świat Wielkiego Karola Wojtyłę.
Czekaliśmy jako grupa powitalna wraz z innym kolegami i koleżankami z innych szkół, księżami oraz siostrami z Parafii, aż nadjedzie limuzyna z Papieżem. Przypominają mi się te ogromne tłumy ludzi naokoło nas, którzy chcieli choć na chwilę ujrzeć Ojca Świętego, a pośrodku MY, dzieci komunijne z kwiatami, wierszykami, dziecięcym rumieńcem, natchnieni niesamowitą atmosferą, staliśmy wyczekująco.
Nogi i ręce drżały z przejęcia w momencie kiedy ujrzeliśmy nadjeżdżające auto. Każdy z nas widział Papieża już niejeden raz, oczywiście na szklanym ekranie, ale wiedzieliśmy jak On wygląda, jak się zachowuje w podobnych sytuacjach, jak z uśmiechem błogosławi wiernych, czasem zażartuje - tak było w telewizji, tego się spodziewaliśmy... Jednakże, rzeczywistość była trochę inna...
Drzwi limuzyny się otworzyły i z wnętrza samochodu z pomocą innego kapłana, wyszedł Staruszek w białej sutannie, troszkę przygarbiony, widać było, że także bardzo zmęczony. Odwrócił się w naszym kierunku, spojrzał na nas swymi zmęczonymi ale jakże przyjaznymi oczami, twarz miał nader spokojną i to wtedy TO poczułem. Tę niesamowitą "siłę", aurę dosłownie bijącą, od życzliwie wyglądającego staruszka (nawet pisząc ten tekst mam gęsią skórkę gdy o tym myślę), tego odczucia nie sposób opisać, było ono jednak tak ciepłe, tak niesamowite i mistyczne, że będę do niego wracał do końca mojego życia... Ojciec Święty, podszedł do nas, pobłogosławił nas, uśmiechnął się i został poprowadzony dalej do spotkania z resztą wyczekujących gości. To była tak na prawdę krótka chwila, ale Bogu za nią dziękuję bo zostanie przy mnie na zawsze. Właśnie tym doznaniem chciałem się podzielić, choć nie potrafię go dobrze nazwać, dziś wiem, że doświadczyłem cudu bliskości ŚWIĘTEGO!
Następnie Ks. Proboszcz wyświetlił prezezntację ze zdjęciami z tego wydarzenia, która zawierała też dwa krótkie filmy: 1 i 2
Na koniec głos zabierało bardzo wielu uczestników spotkania wspominając nie tylko tamten czas ale różne spotkania ze św. Janem Pawłem II, które miały ogromny wpływ na ich życie a czasem nawet diametralnie je zmieniły. Te świadectwa były niezwykle szczere i robiły ogromne wrażenie. To był bardzo szczególny czas i głęboko poruszający!
Słowa Ojca Świętego do mieszkańców Bielska-Białej z 22.05.1995
Drodzy Bracia i Siostry - mieszkańcy Bielska-Białej!
- Uczestniczymy wspólnie w wielkiej radości Kościoła z kanonizacji nowego świętego męczennika - Jana Sarkandra, rodem z pobliskiego Skoczowa. Fakt tak bliskiego sąsiedztwa ze Skoczowem pozwala wam, mieszkańcom Bielska-Białej, uważać się poniekąd za rodaków nowego świętego.
Patrzę na wasze miasto z podziwem, gdyż po tylu latach nieobecności widzę, jak bardzo się zmieniło, jak bardzo się rozwinęło. Jest nie tylko prężnym ośrodkiem przemysłowym, ale także ważnym centrum kulturalnym Podbeskidzia, u stóp Szyndzielni i Magurki, które nieraz przemierzałem w pieszych wędrówkach. Wiem, że nie brakuje tutaj także trudnych problemów społecznych i gospodarczych, jak na przykład sprawa bezrobocia, kwestia rozszerzania się wśród ludności strefy ubóstwa, która boleśnie dotyka wiele rodzin. Tym wszystkim, którzy z tych powodów cierpią, oraz ich rodzinom pragnę powiedzieć: Kościół, tak jak dawniej, również i dzisiaj jest blisko was i o was nie zapomina!
Pozdrawiam wszystkich mieszkańców Bielska-Białej oraz władze miejskie i wojewódzkie i jeszcze raz dziękuję za wkład włożony w przygotowanie tej wizyty. Mówię: "Szczęść Boże!" tym, którzy się trudzą w zakładach pracy. Szczególne pozdrowienie kieruję do chorych w szpitalach i w domach opieki. Duchowo nawiedzam i błogosławię wszystkie rodziny. Pozdrawiam dzieci i młodzież uczącą się w szkołach (zwłaszcza tegorocznych maturzystów!) i studiującą na wyższych uczelniach. Wszystkich pozdrawiam i wszystkich obejmuję moją modlitwą.
Z waszym miastem związany byłem od wczesnego dzieciństwa, gdyż w Białej urodził się mój ojciec, tutaj i w okolicy mieszkali moi krewni, a w bielskim szpitalu pracował mój starszy brat - lekarz i tam też zmarł, służąc chorym. Potem doszły związki innego rodzaju, wynikające z mojej posługi biskupiej w Kościele krakowskim, który jeszcze do niedawna obejmował Białą, aż po rzekę Białkę.
- To, co uderza w Bielsku-Białej, to fakt spotkania i harmonijnego przenikania się tutaj dwóch tradycji kulturowych i kościelnych: to znaczy tradycji krakowskiej i śląskiej. Jest to wielkie bogactwo tego miasta i całego regionu. Ta wielość w jedności stanowi także wielkie bogactwo duchowe nowej diecezji bielsko-żywieckiej. Trzeba, ażebyście, drodzy bracia i siostry, umiejętnie z tych zasobów czerpali, a także ciągle je pomnażali. Niech ta wymiana darów duchowych przyczynia się do pogłębienia i rozwoju życia chrześcijańskiego wszystkich i każdego z osobna!
Bielsko-Biała jest obecnie nie tylko miastem wojewódzkim, ale także stolicą diecezji, czyli Kościoła lokalnego. To jest nowa jakość w życiu tego miasta. Jest to także jakieś nowe zadanie. Stolica diecezji to nie tylko centrum administracyjne, lecz przede wszystkim centrum duchowego promieniowania na cały region. Życzę więc, aby Bielsko-Biała do tej ważnej roli coraz bardziej dorastała, ku pożytkowi wszystkich.
- Chciałbym wspomnieć o jeszcze jednym wydarzeniu, przez które Bielsko-Biała głęboko zapisała się w mojej pamięci. Parafia św. Józefa na Złotych Łanach była ostatnią parafią, w której dane mi było, jako metropolicie krakowskiemu, odbyć wizytację kanoniczną, przed wyborem na stolicę św. Piotra w Rzymie, w roku 1978. A była to parafia szczególna. Pamiętam do dnia dzisiejszego dramatyczne wprost zmaganie z władzami państwowymi o jej powstanie. Pamiętam, jak wielką liczbą ofiar i poświęceń zostało ono okupione ze strony duszpasterzy i wiernych. Budowałem się wówczas ich wiarą i ich postawą. A w tamtym okresie podobnych przypadków w archidiecezji krakowskiej i w całej Polsce było wiele. O miejsce dla Boga w życiu narodu trzeba było wtedy walczyć, gdyż tego prawa ówczesne władze państwowe Bogu systematycznie odmawiały.
Dlaczego o tym dzisiaj wspominam? Wspominam o tym dlatego, że problem miejsca dla Boga w życiu człowieka i w życiu ludzkiej społeczności jest zawsze aktualny i zawsze otwarty. "Oto stoję u drzwi i kołaczę" (Ap 3,20) - mówi Chrystus. Czy człowiek Mu otworzy i czy zrobi Mu miejsce we własnym życiu? Czy zrobi Mu miejsce w obrębie społeczeństwa, kultury, ekonomii, a także polityki?
Życzę wam tutaj zgromadzonym, aby w waszym życiu nigdy nie brakło miejsca dla Chrystusa! Życzę temu miastu, aby w nim nigdy nie brakło miejsca dla Chrystusa!
Przez wstawiennictwo św. Jana Sarkandra, męczennika, modlę się o męstwo w wyznawaniu wiary dla was wszystkich i na tę drogę z całego serca wam błogosławię: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Polska wersja tekstu: Copyright © by L'Osservatore Romano and Polish Bishops Conference
W czwartek, 22 maja br. przypadła 30. rocznica pobytu papieża Jana Pawła II w naszej diecezji. Ks. bp Piotr Greger przewodniczył w naszym kościele Mszy Św. dziękczynnej. W asyście liturgicznej obok naszych ministrantów byli też członkowie diecezjalnej diakonii Liturgicznej Służby Ołtarza. Relacja na stronie diecezjalnej! Po Mszy Św. zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę modlitwy przy grobie ks. infułata Emila Mroczka (to dzień Jego imienin!) a potem każdy mógł jeszcze zatrzymać się na chwilę refleksji przy pomniku św. Jana Pawła II na dziedzińcu kurialnym.30. rocznica pobytu św. Jana Pawła II w Bielsku-Białej
Najpierw młodzi bielszczanie wraz z przedstawicielami władz miasta uczcili rocznicę pobytu Ojca Świętego w czwartek, 22 maja br. Relacja na stronie diecezjalnej.Pod pomnikiem na dziedzińcu kurialnym (23.05.2025)
Natomiast w piątek, 23 maja pod pomnik po Mszy Św. w naszym kościele przyszli uczestnicy i laureaci konkursu "Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi". Na czele kroczył poczet sztandarowy ZSSiO w Bielsku-Białej i delegacja z wieńcem. Przy pomniku była okazja by litanią do św. Jana Pawłą II modlić się o spełnienie życzeń Papieża: "Życzę temu miastu, aby w nim nigdy nie zabrakło miejsca dla Chrystusa". Po złożeniu wieńca w Auli św. Jana Pawła II miałą miejsce gala wręczenia nagród. Relacja na stronie diecezjalnej.
18 maja 2020 upłynęło 100 lat od urodzin papieża Jana Pawła II w małym polskim mieście Wadowice.List Benedykta XVI na stulecie urodzin Świętego Papieża Jana Pawła II
Polska, którą trzy sąsiednie mocarstwa – Prusy, Rosja i Austria – podzieliły między siebie i okupowały przez ponad sto lat, po pierwszej wojnie światowej odzyskała niepodległość. Było to wydarzenie budzące wielkie nadzieje, ale domagające się także wielkich wysiłków, ponieważ organizujące się na nowo państwo ciągle odczuwało nacisk obydwu mocarstw – Niemiec i Rosji. W tej sytuacji opresji, ale przede wszystkim nadziei, wzrastał młody Karol Wojtyła, który niestety bardzo wcześnie stracił swą matkę, brata, a na koniec także ojca, któremu zawdzięczał swoją głęboką i gorącą pobożność. Młodego Karola pociągały szczególnie literatura i teatr, dlatego po uzyskaniu matury zaczął najpierw studiować te dwa przedmioty.
„Aby uchronić się przed wywózką na przymusowe roboty do Niemiec, jesienią roku 1940 zaczął pracę jako robotnik fizyczny w kamieniołomie, związanym z fabryką chemiczną Solvay” (por. Jan Paweł II, „Dar i tajemnica”, s. 12). „Jesienią roku 1942 podjął ostateczną decyzję wstąpienia do krakowskiego Seminarium Duchownego, które arcybiskup Krakowa Sapieha potajemnie zorganizował w swej rezydencji. Już jako fabryczny pracownik rozpoczął z pomocą starych książek studiowanie teologii, tak że 1 listopada 1946 mógł otrzymać święcenia kapłańskie” (por. tamże, s. 15). Teologii uczył się jednak nie tylko z książek, ale także poprzez doświadczenie konkretnej ciężkiej sytuacji, w której znajdował się on sam i jego kraj. Jest to poniekąd charakterystyczne dla całego jego życia i działalności. Studiuje książki, ale zawarte w nich pytania stają się treścią, którą przeżywa i której dogłębnie doświadcza. Tak też dla niego jako młodego biskupa – od 1958 roku biskupa pomocniczego, a od 1964 roku arcybiskupa Krakowa – Sobór Watykański II stanowi szkołę całego jego życia i pracy. Pojawiające się doniosłe pytania, przede wszystkim wiążące się z tak zwanym Schematem XIII – późniejszą Konstytucją „Gaudium et spes” – były jego osobistymi pytaniami. Wypracowane na soborze odpowiedzi wskazały mu drogę jego pracy jako biskupa, a później jako papieża.
Gdy kardynał Wojtyła 16 października 1978 roku został obrany Następcą Świętego Piotra, Kościół znajdował się w sytuacji dramatycznej. Obrady soborowe przedstawiano na forum publicznym jako spieranie się o samą wiarę, która w ten sposób wydawała się pozbawiona swego charakteru nieomylnej i nienaruszalnej pewności. Tak na przykład pewien bawarski proboszcz sytuację tę scharakteryzował w następujących słowach: „Na koniec wpadliśmy w błędną wiarę”. To poczucie, że nic już nie jest pewne, że wszystko można kwestionować, podsycał jeszcze sposób przeprowadzania reformy liturgii. Na koniec wydawało się, że także w liturgii można wszystko tworzyć samemu. Paweł VI energicznie i zdecydowanie doprowadził do końca sobór, jednak po jego zakończeniu stawał przed coraz trudniejszymi problemami, które na koniec postawiły pod znakiem zapytania sam Kościół. Socjologowie porównywali w tamtym czasie sytuację Kościoła z sytuacją Związku Sowieckiego pod rządami Gorbaczowa, w którym w procesie poszukiwania niezbędnych reform rozpadł się na koniec cały potężny wizerunek państwa sowieckiego.
Tak więc na nowego papieża czekało w istocie zadanie po ludzku niemal niewykonalne. Już na pierwszy rzut oka okazało się jednak, że Jan Paweł II budził nowe zachwycenie się Chrystusem i Jego Kościołem. Najpierw jego słowa na rozpoczęcie pontyfikatu, zawołanie: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!” Ten ton charakteryzował zresztą cały jego pontyfikat i uczynił go wyzwalającym odnowicielem Kościoła. Stało się tak dlatego, że nowy papież pochodził z kraju, w którym recepcja soboru była pozytywna. Decydujące było nie powątpiewanie we wszystko, lecz radosna odnowa wszystkiego. W 104 wielkich podróżach duszpasterskich papież przemierzył cały świat i wszędzie głosił Ewangelię jako radosną nowinę, wyjaśniając w ten sposób także swój obowiązek opowiadania się za dobrem, za Chrystusem.
W 14 encyklikach na nowy sposób ukazywał wiarę Kościoła i jego ludzkie nauczanie. Nieuniknione więc było to, że wywołał sprzeciw w Kościołach Zachodu, które były przepełnione wątpliwościami.
Dzisiaj istotne wydaje mi się wskazywanie na właściwe centrum, z perspektywy którego należy odczytywać przesłanie zawarte w jego różnych tekstach. Centrum to sugestywnie odsłoniła nam wszystkim godzina jego śmierci. Papież Jan Paweł II zmarł w pierwszych godzinach ustanowionego przez niego święta Miłosierdzia Bożego. Pozwólcie mi najpierw dołączyć tutaj małą osobistą uwagę, która ukazuje nam coś ważnego dla zrozumienia istoty i postępowania tego papieża. Jan Paweł II był od początku pod dużym wrażeniem orędzia krakowskiej zakonnicy Faustyny Kowalskiej, która przedstawiała miłosierdzie Boże jako istotne centrum całej chrześcijańskiej wiary i pragnęła ustanowienia jego święta. Po konsultacjach papież przewidział na nie Białą Niedzielę. W sprawie stosowności tej daty, przed podjęciem ostatecznej decyzji, poprosił jednak o opinię Kongregację Nauki Wiary. Daliśmy odpowiedź negatywną, ponieważ uważaliśmy, że takiej wielkiej, starej i pełnej treści daty jak Biała Niedziela nie należy obciążać nowymi ideami. Dla Ojca Świętego przyjęcie naszego „nie” z pewnością nie było łatwe. On jednak zrobił to z całą pokorą i przyjął również nasze drugie „nie”. Na koniec sformułował propozycję, która Białej Niedzieli pozostawia jej historyczne znaczenie, ale w jej pierwotną treść wprowadza miłosierdzie Boże. Często zdarzały się takie przypadki, w których wywierała na mnie wrażenie pokora wielkiego papieża, rezygnującego ze swych ulubionych idei, gdy nie było na nie zgody urzędowych organów, o którą zgodnie z klasycznym porządkiem należało je prosić.
Gdy Jan Paweł II wydał ostatnie tchnienie na tym świecie, było akurat po pierwszych nieszporach święta Miłosierdzia Bożego. Rozjaśniło to godzinę jego śmierci: światło miłosierdzia Bożego rozbłysło nad jego konaniem jako krzepiące orędzie. W swojej ostatniej książce „Pamięć i tożsamość”, która ukazała się prawie w przeddzień jego śmierci, papież raz jeszcze po krótce przedstawił orędzie Bożego miłosierdzia. Wskazuje w niej, że siostra Faustyna zmarła jeszcze przed okropieństwem drugiej wojny światowej, ale przekazała już odpowiedź Pana na te potworności. „Zło nie odnosi ostatecznego zwycięstwa! Tajemnica paschalna potwierdza, że ostatecznie zwycięskie jest dobro; że życie odnosi zwycięstwo nad śmiercią; że nad nienawiścią tryumfuje miłość” (s. 62).
Papieżowi przez całe życie chodziło o to, aby obiektywne centrum wiary chrześcijańskiej – naukę o zbawieniu – subiektywnie przyjąć za swoje i uzdalniać innych do jego przyjęcia. Dzięki zmartwychwstałemu Chrystusowi miłosierdzie Boże jest przeznaczone dla każdego. Mimo iż to centrum chrześcijańskiej egzystencji jest nam darowane tylko w wierze, ma ono jednocześnie znaczenie filozoficzne, bo skoro miłosierdzie Boże nie jest faktem, to musimy radzić sobie z takim światem, w którym ostateczna przeciwwaga dobra wobec zła nie jest rozpoznawalna. Ostatecznie poza tym obiektywnym historycznym znaczeniem każdy musi wiedzieć, że miłosierdzie Boże okaże się na koniec silniejsze od naszej słabości. W tym miejscu należy odnajdywać wewnętrzną jedność orędzia Jana Pawła II i zasadnicze intencje papieża Franciszka: wbrew spotykanej niekiedy opinii Jan Paweł II nie jest moralnym rygorystą. Ukazując istotne znaczenie Bożego miłosierdzia, daje on nam możność przyjęcia stawianych ludziom moralnych wymogów, mimo iż człowiek nigdy nie zdoła im w pełni sprostać. Nasze moralne wysiłki podejmujemy w świetle Bożego miłosierdzia, które dla naszej słabości okazuje się uzdrawiającą mocą.
Gdy papież Jan Paweł II umierał, Plac św. Piotra był pełen ludzi, przede wszystkim młodych, którzy chcieli po raz ostatni spotkać się ze swym papieżem. Nigdy nie zapomnę chwili, w której arcybiskup Sandri podał wiadomość o odejściu papieża. Nie zapomnę przede wszystkim chwili, w której wielki dzwon św. Piotra ogłosił tę wiadomość. W dniu pogrzebu Ojca Świętego można było zobaczyć mnóstwo plakatów z napisem „Santo subito”. Było to wołanie, które płynęło ze spotkania z Janem Pawłem II ze wszystkich stron. I nie tylko na Placu św. Piotra, ale w różnych kręgach intelektualistów dyskutowano nad nadaniem Janowi Pawłowi II tytułu „Wielki”.
Słowo „święty” wskazuje na sferę Bożą, a słowo „wielki” na wymiar ludzki. Zgodnie z zasadami Kościoła świętość ocenia się na podstawie dwóch kryteriów: heroiczności cnót i cudu. Obydwa te kryteria są ściśle ze sobą związane. Bowiem pojęcie „cnoty heroicznej” oznacza nie jakiś sukces olimpijski, ale fakt, że w danym człowieku i przez niego widoczne jest to, co nie ma źródła w nim samym, lecz jest tym, co działanie Boga ukazuje w nim i przez niego. Chodzi tu nie o moralne współzawodnictwo, lecz o rezygnację z własnej wielkości. Chodzi o to, że człowiek pozwala Bogu działać w sobie i w ten sposób uwidaczniać przez siebie działanie i moc Boga.
To samo odnosi się do kryterium cudu. Również tutaj nie chodzi o to, że dzieje się coś sensacyjnego, lecz o to, że uzdrawiająca dobroć Boga staje się widoczna w sposób przekraczający ludzkie możliwości. Święty jest człowiekiem otwartym, którego przenika Bóg. Święty to ktoś otwarty na Boga, to człowiek przeniknięty Bogiem. Świętym jest ten, kto nie koncentruje uwagi na sobie, ale sprawia, że widzimy i rozpoznajemy Boga. Celem procesów beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego jest właśnie zbadanie tego zgodnie z normami prawa. W odniesieniu do Jana Pawła II obydwa te procesy zostały przeprowadzone ściśle według obowiązujących reguł. Stoi on więc teraz przed nami jako ojciec ukazujący nam miłosierdzie i dobroć Boga.
Trudniejsze jest poprawne zdefiniowanie pojęcia „wielki”. W ciągu prawie dwutysiącletniej historii papiestwa tytuł „Wielki” przyjął się tylko w odniesieniu do dwóch papieży: do Leona I (440 – 461) i do Grzegorza I (590 – 604). Słowo „wielki” ma u obydwu wydźwięk polityczny, ale w tym sensie, że dzięki sukcesom politycznym ukazuje się coś z tajemnicy samego Boga. Leon Wielki w rozmowie z wodzem Hunów Attylą przekonał go do oszczędzenia Rzymu, miasta apostołów Piotra i Pawła. Bez broni, bez władzy wojskowej czy politycznej, mocą swego przekonania do wiary zdołał straszliwego tyrana namówić do oszczędzenia Rzymu. W walce ducha z władzą, duch okazał się silniejszy.
Grzegorz I nie odniósł żadnego podobnie spektakularnego sukcesu, ale mimo to potrafił kilka razy ocalić Rzym przed Longobardami – również on, przeciwstawiając władzy ducha, odnosił zwycięstwo ducha.
Gdy zestawiamy historię tych dwóch papieży z historią Jana Pawła II, podobieństwo jest niezaprzeczalne. Także Jan Paweł II nie dysponował żadną siłą militarną ani władzą polityczną. W lutym 1945 roku, przy naradzaniu się nad przyszłym kształtem Europy i Niemiec, ktoś zwrócił uwagę, że trzeba też uwzględnić opinię papieża. Stalin zapytał wtedy: „Ile dywizji ma papież?” Oczywiście nie miał żadnej. Ale moc wiary okazała się siłą, która na koniec w roku 1989 wytrąciła z równowagi sowiecki system siły i umożliwiła nowy początek. Nie ulega wątpliwości, że wiara papieża stanowiła istotny element w przełamaniu sił. I z pewnością także tutaj widoczna jest owa wielkość, która ujawniła się w przypadku Leona I i Grzegorza I.
Pytanie, czy w tym przypadku przydomek „wielki” przyjmie się czy nie, pozostawmy otwarte. Prawdą jest, że w Janie Pawle II uwidoczniły się nam wszystkim moc i dobroć Boga. W czasie, kiedy Kościół na nowo cierpi z powodu naporu zła, jest on dla nas oznaką nadziei i otuchy.
Drogi Święty Janie Pawle II, módl się za nami!
Benedykt XVI
Ks. Jerzy Szymik o liście papieża seniora Benedykta.
Watykan, 4 maja 2020 r.
LIST PREZYDIUM KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI Z OKAZJI 100. ROCZNICY URODZIN ŚW. JANA PAWŁA II Domowy Kościół Ruchu Światło-Życie z naszej Parafii - z okazji 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II - przygotował w formie video utwór-sztukę pt. „Przed sklepem jubilera” (kliknij - nagranie). Jest to medytacja o sakramencie małżeństwa przechodząca chwilami w dramat napisana przez Karola Wojtyłę w 1960 roku. Bohaterami są trzy związane ze sobą pary, a tematem jest miłość i małżeństwo. Na facebooku. Zwiastun."Przed sklepem jubilera" (2020)
Biskup Senior Tadeusz Rakoczy w rocznicę wizyty papieskiej.25. rocznica pobytu św. Jana Pawła II
w diecezji bielsko-żywieckiej
W piątek (22 maja 2020) przypadła 25. rocznica pobytu św. Jana Pawła II w naszej diecezji i w naszym kościele. O godz. 18.30 Mszy Św. dziękczynnej za życie i pontyfikat św. Jana Pawła II przewodniczył ks. bp Piotr Greger. W czasie tej Mszy Św. modliliśmy się też za śp. ks. infułata Emila Mroczka w dniu imienin.25. rocznica pobytu św. Jana Pawła II
w Bielsku-Białej
Nagranie Mszy Św. rocznicowej.
Relacja w Gościu Niedzielnym.
Relacja na stronie Diecezji.
Elementem rocznicowego świętowania było też przygotowanie Auli św. Jana Pawła II w podziemiach naszego kościoła.